KORAB

    27 lipca 2007 r. I od dawna obiecywana sobie wyprawa w strony, gdzie mieszkali nasi Przodkowie. Brudzew, Dębniałki, Lipe i Korab. Cztery wioski w gminie Blizanów. Położone w niewielkiej odległości od siebie, kilka km w lewo od trasy Chocz - Kalisz. Dwuosobowa "wycieczka" (brat Zbigniew i ja) zaowocowała serią kolejnych zdjęć, rozmowami z "tubylcami" no i tym, dość szczególnym, klimatem związanym z "dotykaniem" ziemi, po której chodzili Adam i Gertruda, Piotr i Tekla, Jan Kanty i Maryanna. To tutaj urodził się Walenty i stąd przeniósł się w okolice Pyzdr (Górne Grądy).
Oczywiście nie liczyliśmy na to, że znajdziemy jakieś fizyczne ślady (domy, groby) ani na to, że spotkamy kogoś, kto z przekazów rodzinnych pamiętałby nazwisko. Minęło zbyt wiele lat. Nie ma już tutaj Paruszewskich. Choć są ciągle Tamowie i Kieliszkowscy (Maryanna z Tamów, Tekla z Kielichów, Kieleszków, Kieliszkowskich - przeróżnie pisano to nazwisko w kolejnych kościelnych zapisach).

 MAPKA

    Na tablicy kierującej do Korabia dopisał ktoś - "Zadupie". Fakt - dalej już tylko lasy. Wioska sprawia wrażenie zapomnianej (brakuje nawet tablicy na jej początku) i biednej. Choć nie brakuje w niej i nowych domów. Jedziemy powoli, wypatrując najstarszych zabudowań. Na samym końcu, tuż przy ścianie lasu - leśniczówka i leśniczy na podwórzu. Chwila rozmowy, a potem kilkanaście minut przeczekiwania ulewy już w biurze leśniczówki. Okazuje się, że leśniczy był dobrym znajomym i kolegą wujka Sławka (Zdzisław Paruszewski - pokolenie Zygmunt). Poza tym zna dobrze obecnego proboszcza pyzdrskiej parafii, który z tych stron do Pyzdr się przeniósł. Mały ten świat jednak:) Opowiada też o tym, że Korab był kiedyś znaczącą miejscowością, a najprawdopodobniej nawet miastem, strawionym przez pożar. Świadczą o tym pozostałości dróg (uliczek?) wskazujących na zabudowę nie tylko wzdłuż głównego traktu. Kolejna więc rzecz do sprawdzenia... kiedyś.
    Wracamy. Zatrzymujemy się przy najstarszym z wyglądu budynku (fotografie w pierwszym rzędzie). Mały piesek śpiący na progu budzi raczej zaufanie. Gdy wchodzę na podwórze pojawiają się kolejne, przeróżnej rasy, maści i wielkości. Rozmowa z mieszkańcem domu niewiele daje - mieszka tutaj zaledwie 20 lat. Troszkę więcej dowiadujemy się od sąsiada. Gdy wrócił w 1932 roku z Francji ten dom był już stary i był w nim sklep. Czyli stary... ale zbyt "młody", by "pamiętać" czasy Adama.
Kolejny przystanek to dom nr 2 (fotografie w drugim rzędzie). Być może tak właśnie lub podobnie wyglądały domy w tamtych czasach. Blisko stąd, pod numerem 6, urodził się Jan Kanty. Może i tam mieszkał Adam, gdy 28 października 1798 roku, jako 29-letni wdowiec, brał ślub z 15-letnią Gertrudą Kołodziejówną. Czy urodził się tutaj? Czy przybył z innych stron? To pytania na razie bez odpowiedzi. Mam nadzieję, że tylko na razie.
/Przełazy, 1 sierpnia 2007 r./
 
 

    

    



STRONA GŁÓWNA
KSIĘGA GOŚCI - OD AUTORA - O RODZINIE - HERB  - GENEALOGIA - GALERIA - CIEKAWOSTKI - CO NOWEGO? - GORĄCA STRONA